Kilka lat temu ustanowiono mnie pełnomocnikiem z urzędu. Sprawa na pierwszy rzut oka była z kategorii – beznadziejna.
Opisując jej stan pokrótce.
Osoba fizyczna zaciągnęła kredyt na zakup samochodu. Jeszcze w trakcie trwania umowy samochód uległ zniszczeniu. Konsument popadł w zwłokę w spłacie kredytu, umowa została wypowiedziana. Pomimo wypowiedzenia umowy konsument spłacał kredyt ale nie w kwocie ustalonej a dużo niższej.
Istotnym jest również to, że kredyt został zaciągnięty we Frankach. Na skutek zmian na rynku walutowym rata kredytu wzrosła w sposób znaczny co uniemożliwiało spłatę zobowiązania.
Sąd oczywiście wydał nakaz zapłaty od którego konsument złożył sprzeciw i zaczął się proces.
Najważniejszym zarzutem jaki został podniesiony przez konsumenta było to, że w dacie zawierania umowy był niepoczytalny oraz to, że Bank rozpoznając jego wniosek o przyznanie kredytu popełnił błąd – w sposób niewłaściwy, z pominięciem jakichkolwiek standardów, dokonał weryfikacji zdolności kredytowej. Bank bowiem w ocenie konsumenta nie zweryfikował podstawy przyznania renty która stanowiła jedno ze źródeł utrzymania, oraz uznał że konsument otrzymuje zapłatę z tytułu dzierżawy gruntu uznając że kwota roczna stanowi jego przychód miesięczny.
Po zapoznaniu się ze stanem faktycznym w pierwszym momencie uznałem że szansa obrony stanowiska konsumenta jest nikła.
Niemniej składając pismo przygotowawcze podtrzymując stanowisko Klienta podniosłem fakt nieważności postępowania w oparciu o art 82 kc zgodnie z którym:
„nieważne jest oświadczenie woli złożone przez osobę, która z jakichkolwiek powodów znajdowała się w stanie wyłączającym świadome albo swobodne powzięcie decyzji i wyrażenie woli. Dotyczy to w szczególności choroby psychicznej […]”.
Biegły, który został zawnioskowany, nie stwierdził w pierwszej opinii jednoznacznie stanu chorobowego Konsumenta w dacie gdy miało miejsce zawarcia umowy, jednakże okoliczności stanu faktycznego – fakt wcześniejszego pobytu w szpitalach, problemy osobiste związane z sytuacją rodzinną – dawały podstawę do uznania, że Konsument mógł w okresie tym znajdować się w stanie, który uniemożliwiał mu dostateczne rozeznanie podejmowanych przez niego decyzji. Po złożeniu zastrzeżeń biegły wskazał, że stan faktyczny uzasadnia przypuszczenie, że na pewno Konsument w dacie zawierania umowy nie wiedział co robi gdyż nie miał możliwości dostatecznego rozeznania podejmowanych przez siebie czynności.
Z niecierpliwością oczekiwał na wyrok podtrzymując dotychczasowe stanowisko. Nawet Klient uznawał, że skoro podpisał umowę, to musi ją realizować w zakresie w jakim jest to możliwe. Skrupulatnie zliczał on wszystkie kwoty jakie przekazał Bankowi i jeszcze kilka miesięcy przez ogłoszeniem orzeczenia dokonał on łącznej spłaty w wysokości kwoty jaka była ustalona w umowie – kwota ta jednak z uwagi na zmianę kursu Franka uległa zwiększeniu o kilkadziesiąt tysięcy. Podejmowałem próby polubownego zakończeniu sporu kierując do banku 3-krotnie prośby o rozłożenie spłaty na raty oraz częściowe umorzenie odsetek – jednakże spotykałem się z odmową.
Wyrok zapadł dokładnie rok temu – po 3 latach „batalii” w sądzie, po kilkunastu posiedzeniach sądowych na których nikt ze strony powodowej się nie pojawił, kierując jedynie kilka pism procesowych.
Powództwo zostało oddalone, a w treści uzasadnienia Sąd wskazał, że czynność była nieważna z powodu choroby mojego Klienta. Co ważne, i co ma duże znaczenie, Sąd wskazał, że nawet brak możliwości rozpoznania stanu chorobowego u Konsumenta przez pracownika Banku, nie powoduje ważności umowy. Bowiem stan wyłączający swobodne powzięcie decyzji z uwagi na chorobę psychiczną stanowi sam w sobie o nieważności czynności prawnej i bez znaczenia jest to, czy druga strona umowy zdaje sobie z tego sprawę.
Bank nie złożył apelacji od wyroku.
Załączam wyrok wraz z uzasadnieniem (częściowym który może mieć dla innych jakiekolwiek znaczenie).
Dlaczego o tym piszę ? Bo jest to jedna z niewielu spraw, co do rozstrzygnięcia której byłem na początku prawie pewien – liczyłem się z porażką i od początku informowałem klienta, że szansa nie są zbyt duże. Dziś cieszę się że Klient nie musi nic więcej płacić gdyż Bank nie chciał swoich pieniędzy które spłacone byłyby w dłuższym okresie czasu ….



